Na sprzedaż gotowe i sprawdzone spółki zoo w Warszawie. Rejestracja i zakładanie w trybie błyskawicznym.

Cechy kierowników ery przemysłowej i ery postindustrialnej

Ogólną wytyczną działania w tym zakresie powinno być zmierzanie szlakiem przetartym przez kraje rozwinięte, zgodnie z zarysowanym modelem „human resources”. Chodzi wszakże o rozumne przyswajanie sprawdzonych wzorów, elastyczne i szybkie dostosowywanie do występujących warunków. Nie da się jednakże od razu osiągnąć poziomu „światowych” rozwiązań bez kroków pośrednich, choćby bez organizacyjnego uporządkowania obszaru kadrowego. Jest doprawdy coś zastanawiającego w tym, iż kwestionariusz osobowy z lat pięćdziesiątych chyba nadal obowiązuje w zdecydowanej większości polskich firm, rzetelny opis stanowiska zaś jest narzędziem mało znanym. Trzeba to zmienić, tak jak należy przekształcić struktury organizacyjne, procedury, system informacji i wiele innych elementów. Można się zgodzić z opinią K. Bolesty-Kukułki, wyrażoną w przedmowie do cytowanej już książki Croziera, iż my Polacy mamy duże zdolności adaptacyjne i stać nas na działania pełne zaangażowania, pomysłowości itd. Cechy te jednak ujawniamy w szczególnie trudnych warunkach. Współczesny czas stanowi zapewne taką próbę. Niemniej cechy te są potrzebne także w okresie „normalnym”. Chodzi również np. o to, by czymś naturalnym było ujawnianie aspiracji kierowniczych, żeby sukces nie wyzwalał zawiści, autonomia nie przekształcała się w anarchię, a termin „kariera” nie kojarzył się z czymś negatywnym. Wydaje się jednak, iż nie ma innego sposobu racjonalizacji sfery personalnej niż konsekwentne zmierzanie w obranym kierunku i tworzenie sprzyjających temu warunków.

Polskie organizacje trapi wiele problemów, często wręcz dramatycznych. W poszukiwaniu odpowiednich rozwiązań decydenci zabiegają o nowe rodzaje produkcji, technologie, zmiany własnościowe itd. Okazuje się też, że w doskonaleniu kadr największym powodzeniem cieszą się takie przedmioty, jak: restrukturyzacja, finanse, rachunkowość, bankowość, a więc o charakterze „twardym”. Jest to naturalne i trzeba przejść ten etap. Jednakże z pola widzenia znowu znikają ludzie, co potwierdza jakby opinię, iż „człowiek jest naszym celem, tyle tylko że ruchomym”. Czy w dążeniu do zmiany sytuacji nie powinniśmy się więc odwołać do nowego ładu personalnego i nie odkładać tego „na później“? Chciałem w tej książce przekonać do takiego podejścia.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.